Dla każdego, komu przypomniał się smak dzieciństwa i podejrzliwie patrzy na coraz dziwniejsze okazy ‘kartonowców’ zapraszam na krótką historię soków robionych ręcznie.

Sok od krowy – krótka historia współczesnych absurdów

W dobie telewizji i ekranów dotyków utarła się taka historia, że małe dzieci zapytane skąd się bierze sok pomarańczowy wskazują na krowę. Rozwiązanie zagadki nie jest takie oczywiste. Czasami są to łączone promocje, czasami fakt, że mleczarz przynosił mleko i sok pomarańczowy (np. w Wielkiej Brytanii). Nie widząc nigdy żywej krowy dzieci nie znają też zapachu ani wyglądu większości roślin, z których jeszcze kilkadziesiąt lat temu robiło się przetwory, marynowało, wyciskało soki. 

Do dziś pamiętam specjalne sita przez które przepuszczało się masę malinową lub jeżynową. Obecnie sitka są zastąpione lepszymi metodami. Mniej brudu, więcej komfortu. Mamy sokowirówki, wyciskarki, wyciskarki wolnoobrotowe np. od https://hurom.pl/, wyciskarki ceramiczne, tłokowe. Im dalej w las tym więcej drzew, wybór ogromny. Jakikolwiek sok nam się nie zamarzy, to takie marzenie można szybko zrealizować. Wersja z delikatną prasę, czyli jakieś naczynie, tkanina o grubych oczkach, imadło lub ścisk i punkty podparcia. To była domowa prasa hydrauliczna, gdzie po sporym wysiłku z prasowanego, przygniecionego dużym kamieniem płóciennego worka pełnego owoców sączył się sok. Wykorzystywało się każdy dostępny element technologii. Dzisiaj mamy do tego celu wyciskarki ślimakowe, które oddzielą suchy miąższ od soku. A jaka to uczta dla podniebienia. 

Uczta dla zdrowia – ręcznie robione soki

Soki świeżo wyciskane mają aromat, mają nieporównywalny ze sklepowymi smak. Pachną intensywnie na odległość kilku metrów zależnie od substancji aromatycznych, stopnia dojrzałości owoców. Pod nazwą ‘vino’ nie jawił się sok ze sfermentowanych winogron jaki dzisiaj znamy, ale cała gama produktów opartych o winne grona. Były to więc soki na napoje z dodatkiem wody i przypraw, a dopiero w dalszej kolejności substancje odurzające i tak pozostały znane do dzisiaj. Od zarania człowiek poszukiwał źródła zdrowia w owocach dziko rosnących, które nie przypominały dzisiejszych. Większość, przed erą rolnictwa, była wątła i sucha, ale równie bogata w witaminy. Wystarczyło więc spożycie znacznie mniejszej objętości owoców czy warzyw aby zauważyć pozytywne zmiany zdrowotne.

Jak jest dzisiaj?

Dzisiaj mamy utrudnione zadanie, ponieważ produkcja przemysłowa – rolnictwo towarowe, jak nazwa wskazuje zapewnia obfite objętościowo i wagowo plony. Żeby jednak uzyskać odpowiednią ilość substancji odżywczych musimy zwiększyć spożycie. Tutaj z pomocą przychodzą soki, gdzie świeżo wyciśnięte soki wraz z substancjami aktywnymi, kompleksy witaminowe mają największą przyswajalność. Wybór jest ogromny. 

Idąc kolorami

Soki z wyciskarki możemy komponować tematycznie. Np. w kolorze zielonym mamy brokuła, jarmuż, natkę pietruszki, jabłka i seler. Uzupełniamy w ten sposób witaminę A, C, cynk oraz selen. Wersja potasowa, pomarańczowa: 4 marchewki i 2 zielone jabłka wystarczą na 1 szklankę bomby witaminowej.

Brakuje Ci energii? Spróbuj kompozycji z marchwi, zielonej papryki, szpinaku, cebuli, ogórka, selera, pomidorów i soli morskiej. To dobre źródło żelaza, selenu, cynku, potasu.

Fantastyczną czerwoną kompozycję stanowią maliny z arbuzem w stosunku 1:5.

W zależności od naszych potrzeb można skomponować coś na słodko lub na słono, na kwaśno. Energetyzujące lub rozluźniające, są soki moczopędne np. z żurawiną, są koktajle na gładko jak bananowe smoothie z grochem dla intensywnie trenujących sportowców.

Aby ukoić układ trawienny użyjmy czerwonej kapusty, marchwi i jabłek w stosunku 1:2:3. Marchew i jabłka jako źródła pektyn, taniny i kwasu jabłkowego powinny łagodzić podrażnienia i poprawić perystaltykę jelit. Jednocześnie kapusta poprawia pracę układu trawienia, jelita grubego oraz żołądka. Sporządzenie soku w wyciskarce zajmie tylko chwilę a może błyskawicznie pomóc.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ